Podczas prezentacji Google I/O pokazana została nowa funkcja dla przeglądarki Google Chrome: możliwość głosowego przeszukiwania internetu. Dziś wszyscy dookoła mówią, że funkcja się wreszcie pojawiła. Rzeczywiście, po wymuszeniu aktualizacji dla przeglądarki do najnowszej wersji (27.0.1453.94) obok znanej od lat klawiatury na stronie Google pojawił się znany wszystkim posiadaczom Androida Jelly Bean mikrofon. Ten sam, którego używamy podczas korzystania z Google Now. Wyszukiwanie działa bardzo sprawnie, a spora część wyników wyszukiwania od razu przedstawiana jest w postaci Grafu Wiedzy, który od konferencji także jest dostępny w języku polskim. Kolejny krok na drodze do głosowej obsługi komputera zrobiony :)

Do wszystkich użytkowników Dysku Google właśnie rozsyłana jest spora aktualizacja. Dzięki niej program został odświeżony pod względem wizualnym, jednak update nie skupia się tylko na prezentowaniu treści. Znacznie usprawniona została edycja arkuszy kalkulacyjnych. Od teraz można bezpośrednio na smartfonie decydować nie tylko o treści poszczególnych komórek, ale także ułożeniu ich zawartości (wyrównaniu), rodzaju czcionki, jej kolorze i rozmiarze. Nowością jest zintegrowany z Dyskiem skaner, oparty na aparacie fotograficznym w smartfonie. Efekt pracy można błyskawicznie wysłać do chmury Google, a także dokonać podstawowego odzyskania tekstu z nowo powstałego „skanu”. Szczególnie ta ostatnia funkcja była wyczekiwana. źródło: Google
Ledwo co dobiegła końca konferencja Google I/O 2013, i nim jeszcze do wszystkich wyczekujących na kolejną wersję systemu Android dotarło, że owej wersji nie pokazano, pojawiły się plotki na temat… Androida 4.3 Jelly Bean. Zupełnie jakby konferencji nie było, zarówno przed nią, jak i zaraz po niej temat żyje i ma się dobrze. W międzyczasie jednak dowiedzieliśmy się kilku ciekawych informacji z różnych źródeł, które mniej więcej przedstawiają następną aktualizację systemu Android. I widać wyraźnie, że aktualizacja ta nie będzie szczególnie imponująca, nie wprowadzi zmian gigantycznych, nie będzie przełomu. Jednak czy to oznacza, że nie ma sensu dać się ponieść uczuciu ekscytacji? Nie ma na co czekać? Myślę, że jak najbardziej jest. Na dzień dzisiejszy wszelkie źródła twierdzą, że ze względu na właśnie ów brak

O tym, że widżety są siłą Androida chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Informacje dostępne bezpośrednio na pulpitach, prezentowane często w przyjemnej dla oka, ciekawej formie, również oferujące dostęp do nieco bardziej zaawansowanych ustawień urządzenia – bez widżetów musielibyśmy się zdrowo namachać palcem, nim cel zostałby osiągnięty. Zarówno Google jako firma odpowiedzialna za system, jak i poszczególni producenci tworzący swoje autorskie nakładki na Androida przygotowali pewną ilość widżetów dziś już klasycznych. Mało kto wyobraża sobie ekran smartfona bez prezentacji planu dnia w kalendarzu, zadań do wykonania, czy chociażby pogody aktualnej i przewidywanej na najbliższego godziny czy nawet dni. Jednak te podstawowe, oferowane przez producenta wcale nie muszą odpowiadać użytkownikowi. Mówimy o Androidzie, gdzie konfiguracja urządzenia jest totalnie dowolna. Nie ma nic prostszego, niż ściągnąć z Google

