Monday, October 21st 2019

lip
2012
25

HTC One X – test urządzenia

HTC w swojej najnowszej serii smartfonów nazwanej One zaprezentował aż dwa urządzenia z najwyższej półki. One X to model wyposażony w technologię NVIDIA Tegra3 i czterordzeniowy procesor, z kolei One XL posiada bardziej klasyczny procesor dwurdzeniowy. W teście zajmiemy się tym pierwszym.

Mówi się, że pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie. Trzeba przyznać, że po wyjęciu z pudełka HTC One X trudno nie westchnąć z zachwytu – smartfon wygląda wspaniale, jego budowa może zapierać dech w piersiach. Wyrzezany z jednego kawałka poliwęglanu daje wrażenie solidności i mocy, ponadto materiał ten jest delikatnie wygięty, co ma powodować lepsze trzymanie urządzenia w ręce, zarówno podczas rozmów głosowych, jak i setek innych funkcji, jakie wykonywać będziemy trzymając smartfon w oddaleniu od ucha.

Sam ekran jest zaokrąglony na bokach, co powoduje przyjemne dla oka, nie spotykane dotąd wrażenie, szczególnie podczas podziwiania fotografii czy oglądania wideo. Tafla szkła zajmuje ogromną większość przodu urządzenia i doskonale komponuje się z trzema dotykowymi przyciskami umieszczonymi pod wyświetlaczem. HTC nie poszło śladem Galaxy Neksusa i nie zdecydowało się na umieszczenie klawiszy na ekranie. Dzięki temu jest nieco bardziej klasycznie, a użytkownik otrzymuje całą, 4.7 calową powierzchnię tylko dla siebie.

Wyświetlacz zbudowany jest w technologii Super LCD2, która wraz z ekranami typu IPS stanowi największą konkurencję dla Super AMOLED produkcji Samsunga. Miałem to szczęście, że posiadałem kilka modeli z SAMOLED, który autentycznie robi ogromne wrażenie. Czasem jednak wydawało mi się, że potęga kolorów w tej technologii jest nieco sztuczna, jakby nadmuchana. Barwy zdawały się czasem być przejaskrawione, nierzeczywiste. Jak się okazuje, Super LCD2 zdecydowanie staje na wysokości zadania. Już podczas testów HTC One V dostrzegłem, że ta technologia oferuje o wiele więcej, niż Super LCD, pozwalając użytkownikom cieszyć oko nie tylko mocnymi kątami widzenia i świetnym kontrastem, ale także bardzo naturalnymi kolorami. Jednak dopiero teraz, trzymajac w ręce HTC One X, który ma o wiele lepszą rozdzielczość od One V widzę, że Super LCD2 bez najmniejszych kompleksów staje obok konkurencyjnych typów wyświetlaczy, nie ustępując im ani odrobinę.

4.7 calowy ekran posiada rozdzielczość nazywaną HD 720p. Oznacza to, że mamy do dyspozycji 1280×720 pikseli, czyli klasyczne HD ready. Daje to użytkownikom bardzo dużo miejsca, co sprytnie wykorzystał producent, dodając do aplikacji przycisk menu. Jak wiadomo, w Androidzie 4.0 Ice Cream Sandwich nie mamy już przycisku menu, dostępnego bezpośrednio z ekranu głównego urządzenia. Za to powinien pojawić się dodatkowy przycisk, oznaczony trzema kropkami, służący właśnie do wywoływania manu aplikacji. Pewnym problemem, lecz nie wynikającym już z winy HTC jest fakt, że wiele programów tego przycisku jeszcze nie obsługuje… Lecz z myślą o ich aktualizacjach tajwański producent klawisz menu zapewnia.

HTC One X to duży smartfon – nie ma sensu owijać w bawełnę, urządzenie jest spore i sprawna obsługa jedną ręką jest możliwa tylko dla tych użytkowników, którzy mają duże dłonie. Na szczęście kształt modelu jest tak dobrze dopasowany, że podczas używania klawiatury bardzo dobrze korzysta się z dwóch dłoni, dwóch kciuków. I to w trybie pionowym, bo że poziomy zapewnia wręcz rozkosz z używania klawiatury, nie muszę nikogo przekonywać, to rzecz oczywista.

Na lewym boku urządzenia znajduje się wejście micro USB na ładowarkę lub kabel do transmisji danych. U góry jest wejście słuchawkowe, oczywiście w standardowym rozmiarze 3.5mm oraz przycisk włączania/wyłączania telefonu oraz blokady ekranu w jednym. Prawa strona daje dostęp do przycisków głośności. Wszystkie fizyczne klawisze są zaprojektowane z widoczną dbałością o szczegóły: jednocześnie są niewielkie, skromne, a zarazem bardzo dobrze wyczuwalne pod palcem. Jako że klawisz blokady ekranu to rzecz, która w różnych urządzeniach mnie często drażniła niedopracowaniem, za przygotowanie urządzenia pod tym względem daję HTC wielkiego plusa.

One X posiada dwa apraty fotograficzne, czy też kamery, jak niektórzy wolą mówić. Ten przedni oferuje 1.3MP i służy do wykorzystania podczas rozmów czy czatów, z kolei z tyłu mamy mocną, 8MP soczewkę, która zdecydowanie staje na wysokości zadania. Jedynym mankamentem jest jej umiejscowienie. Niestety obiektyw zamiast być delikatnie schowany w obudowie, lekko nad nią wystaje, co przy nieostrożności ze strony użytkownika może się skończyć porysowaniem.

Aplikacja do robienia zdjęć została nieco przemodelowana, o czym wspominałem już podczas testu HTC One V. Największą zmianą z technicznego punktu widzenia jest prędkość, z jaką aparat się uruchamia – w czasie poniżej 1 sekundy. Ponadto mamy tu wspaniałą technologię, która pozwala na robienie błyskawicznej serii zdjęć, po czym wybranie najlepszego ujęcia. Wystarczy przytrzymać spust migawki. Z kolei przyjemną zmianą już patrząc z punktu widzenia samego funkcjonowania aparatu jest integracja fotografii z kręceniem wideo. Oba przyciski znajdują się zawsze na wierzchu, zatem nie trzeba żmudnie się przełączać między aplikacjami. Co więcej, kręcąc wideo, nawet w jakości HD, w każdej chwili można osobnym klawiszem na ekranie urządzenia zrobić zdjęcie, także w tej rozdzielczości. A jakość zdjęć i filmów to pokaz dbałości o wizerunek firmy – zarówno fotografie, jak u ujęcia są pełne szczegółów i najwyższej próby. Warto też wspomnieć o zintegrowaniu z systemem ciekawych dodatków, filtrów, które pozwalając na tworzenie ciekawych form z wykonanych zdjęć bez instalacji dodatkowych programów z Google Play.

W urządzeniu znajduje się wspomniany już, czterordzeniowy procesor NVIDIA Tegra3, o prędkości taktowania 1.5Ghz. Ponadto mamy 1GB pamięci operacyjnej RAM i 32GB wbudowanej pamięci na dane użytkownika. Niestety slotu na karty pamięci microSD zabrakło, co nie jest jedynym podobieństwem pod względem technologii do niejakiego iPhone’a… drugim bowiem jest konieczność zaopatrzenia się w kartę micro SIM, by urządzenia używać. Od siebie dodam, że nie jest specjalnie trudną operacją klasycznę kartę SIM uciąć tak, by spełniała rolę micro SIM, ale to tak na marginesie… Slot na kartę znajduje się z tyłu urządzenia, obok soczewki aparatu. Trzecim wreszcie podobieństwem jest brak możliwości wyjęcia i wymiany baterii – jest trwale umieszczona wewnątrz urządzenia.

Takie parametry zapewniają HTC One X niezwykłą wręcz szybkość działania. Bez wątpienia jest to najszybszy smartfon z Androidem, jakiego miałem okazję testować (choć zaznaczam, że Galaxy S3 w ręce jeszcze nie miałem). Wszystko uruchamia się błyskawicznie – nie tylko typowe aplikacje, ale także te, które z reguły zajmują nieco więcej zasobów urządzenia: Google Play i przeglądarka internetowa.

W codziennym użytkowaniu Tegra3 spisuje się znakomicie – ale czy ktokolwiek przypuszczał, że może być inaczej? W Google Play znajdziemy aplikację Tegra Zone, przeznaczoną specjalnie dla urządzeń wyposażonych w tę technologię. Jest to coś na kształt sklepu z grami, które zaprojektowane zostały tak, by w pełni wykorzystać potencjał technologii. Krótko mówiąc – HTC One X dzięki Tegra3 to wspaniała konsola do gier; urządzenie pod względem tego typu rozrywki nie ustępuje ani na krok od iPhone’a 4S.

Flagowy model HTC oczywiście wyposażony jest w nakładkę systemową, nazwaną HTC Sense, w tym wypadku w wersję 4.0. Charakteryzuje się ona nie tylko dbałością o jednolity wygląd pulpitów urządzenia, co z pewnością ma duże walory estetyczne. Wersja 4.0 odchodzi nieco od zbyt mocnych fajerwerków, z których słynęła wersja 3, i skupia się na funkcjonalności. Dzięki temu nie miałem wrażenia, że smartfon posiada zbyt wiele bajerów, które niepotrzebnie pożerają zasoby urządzenia – jest zdecydowanie bardziej minimalistycznie, a dzięki temu szybko i ładnie. Nie znaczy to, że fajerwerków nie ma w ogóle – kilka pozostało, jest kilka nowych, lecz nie widać ich stale, co chwilę, co mi osobiście bardzo odpowiada.

Mamy tu typowy dla HTC ekran blokady urządzenia, w którym można uruchamiać wybrane aplikacje od razu, poprzez przesunięcie ich do pierścienia odblokowującego smartfon. Jednak w przeciwieństwie do HTC One V, tutaj do wyboru oddano kilka typów blokady, a niektóre z nich są naprawdę funkcjonalne, inne z kolei zwyczajnie ładne. Moim ulubionym jest ten zatytułowany “Produktywność”, gdzie prócz skrótów do wybranych aplikacji (które zawsze są obecne) na ekranie blokady widać też nieodebrane połączenia, wiadomości SMS i wpisy z kalendarzy zintegrowanych z naszym smartfonem. Przepiękny jest natomiast ekran blokady “Pogoda”, który oczywiście pokazuje aurę w wybranej (lub aktualnej) lokalizacji, a robi to przy pomocy ładnej animacji, a wszystko bezpośrednio na ekranie blokady, bez konieczności odblokowania smartfonu. Znajdziemy ekranów więcej, można mieć na nich bezpośrednio wybrane albumy zdjęć, wpisy z aplikacji Friend Stream (czyli statusy z np. Facebooka), najczęstsze kontakty i tak dalej – a wszystko dzięki charakterystycznemu sposobowi odblokowania przez przeciągnięcie elementu do pierścienia uruchamia się natychmiast.

Innym elementem, który jest znacznie rozbudowany w stosunku do “gołego” Ice Cream Sandwich jest menu uruchomionych aplikacji, uruchamiane bezpośrednio klawiszem pod ekranem. W HTC One V było ono standardowe, w formie tabeli, gdzie przesuwaliśmy wiersze w celu zamknięcia programów. Z nie do końca dla mnie jasnych przyczyn w przypadku One X producent zdecydował się przygotować zupełnie inne menu, które właśnie znacznie bardziej przypomina po prostu bajer, nie wydaje mi się specjalnie lepsze od oryginalnego pomysłu Google. Uruchomione aplikacje wyświetlają się w formie przesuwanych kart, a zamykamy je także przesunięciem – tym razem w górę. Ten element zdecydowanie nie przypadł mi do gustu, lecz w żadnym wypadku nie należy traktować go jako wady – można się przyzwyczaić.

HTC Sense 4.0, poza zmianą ekranu uruchomionych aplikacji, resztę interfejsu integruje z nowościami wprowadzonymi do Androida 4.0 Ice Cream Sandwich. Pasek powiadomień można ściągać z górnej belki także na ekranie blokady, a same powiadomienia można wyrzucać przesuwając je na boki. Nie inaczej jest w przypadku tworzenia folderów – ikony aplikacji na pulpitach można na siebie nakładać, tworząc katalogi. Co więcej, Sense 4.0 nie daje już użytkownikowi dolnej belki, znanej z poprzednich wersji nakładki. Teraz mamy znacznie bardziej standardowy w wyglądzie pasek czterech wybranych skrótów oraz przycisk uruchamiający menu wszystkich zainstalowanych programów. I także tutaj, na pasku, można tworzyć foldery. Dzięki temu i dzięki możliwości zmiany rozmiaru większości widżetów i dopasowania ich do naszych preferencji dostępna ilość siedmiu pulpitów dla niektórych użytkowników może stać się zbyt dużą. Dlatego HTC zdecydowało się dać nam możliwość usunięcia kilku z nich i pozostawienia sobie takiej ilości pulpitów, która jest nam po prostu potrzebna.

Spoglądając na tył urządzenia łatwo dostrzec, że tak jak inne nowe modele HTC, One X również został wyposażony w technologię Beats Audio. Jest to opcja, która w różnych gatunkach muzycznych różnie się sprawdza, nie da się jednak ukryć, że zdecydowanie może być przydatna. Dzięki Beats Audio i dzięki korektorowi dźwięku HTC One X okazuje się być sprawnym odtwarzaczem muzycznym, który bardziej niż dobrze zastąpi przenośny player mp3. Podobnie urządzenie sprawuje się jako przenośny odtwarzacz filmów – One X obsługuje imponującą ilość kodeków, co więcej, wejście micro USB jest zintegrowane z portem HDMI, lecz tutaj należy się zaopatrzyć w dodatkowy kabel-przejściówkę. Najważniejsze jednak jest to, że rozmiar ekranu i technologia Super LCD2 przykują na dłużej do odtwarzanego wideo nie tylko fanów mobilnego oglądania filmów – technologie te zadowolą także bardziej wymagających, okazyjnych widzów, którzy w ten sposób smartfonu używają rzadziej.

HTC One X to zdecydowanie godne uwagi urządzenie, także godne polecenia, choć na chwilę obecną wciąż wielu może odstraszać ceną. W codziennej pracy spisuje się znakomicie, bateria przy typowym użytkowaniu (kilkadziesiąt minut rozmów, filmik lub dwa na YouTube lub w odtwarzaczu, stała synchronizacja, używanie przeglądarki internetowej) pozwala na pracę przez dobę, co jest wynikiem dzisiaj standardowym. Do niewielkich wad można zaliczyć wystający nad obudowę obiektyw aparatu, a także chęć szkła na ekranie do łapania odcisków palców. Jednak są to niewielkie minusy na tle gigantycznych plusów, na które składa się rewelacyjna, solidna obudowa, nieziemska wręcz prędkość pracy smartfonu i potęga jego konfiguracji. Należy też pamiętać, że aktualizacja do Androida w wersji 4.1 Jelly Bean została już zapowiedziana, zatem smartfon nie zostanie w tyle i za jakiś czas będzie oferował jeszcze ciekawsze i przyjemniejsze doznania, w tym, jak się spodziewam, technologię Project Butter, która do i tak już imponującej szybkości doda jeszcze więcej płynności działania.

Dla tych, którym może przeszkadzać rozmiar HTC One X mam dobrą informację – mimo swojej wielkości, smartfon jest naprawdę bardzo lekki – nie jest to żadna przysłowiowa cegła, tylko nowoczesne urządzenie ze sporym ekranem wykonanym w świetnej technologii, z imponującą rozdzielczością, a zarazem lekki smartfon, którego w kieszeni spodni praktycznie nie czujemy. Z całą pewnością w chwili obecnej HTC One X jest jedynym konkurentem dla Samsunga Galaxy S3 i wraz z nim oferuje najmocniejszą konfigurację dostępną w naszym regionie. Zdecydowanie One X jest smartfonem na długi czas, który będzie się bardzo powoli starzał, a podczas używania nie raz nas zaskoczy swoją mocą i użytecznością. Także, mimo ceny, zdecydowanie ten model wszystkim polecam, to kawałek świetnego sprzętu.

Ciekawostki:
Natychmiast po pojawieniu się w Google Play przeglądarki Google Chrome, jako fan, zacząłem jej używać na HTC One V. Niestety w tym modelu często występują błędy, szczególnie podczas pojawiania się na ekranie klawiatury. W HTC One X żadnego błędu nie znalazłem – urządzenie doskonale współpracuje z tą przeglądarką, przez co synchronizacja zakładek użytkownika działa rewelacyjnie.
Drugą ciekawostką jest bezproblemowa współpraca HTC One X z darmowym internetem Aero2. Znowu: w HTC One V trzeba się nieźle nagimnastykować, by Aero2 uruchomić, że o udostępnianiu internetu przez mobilny hotspot już nie wspomnę. A One X od razu po włożeniu karty micro SIM z darmowym internetem wie, o co chodzi i może służyć jako przenośny hotspot bez problemu.



Podobne Posty