Piętą achillesową serwisu Gamelfot było przypisanie zakupionej gry do jednego urządzenia. Do tej pory wyglądało to tak, że zakupione przez gracza gry mogły być uruchamiane wyłącznie na jednym urządzeniu. Tym, z którego dokonany był zakup. W perspektywie długofalowej było to sporym ograniczeniem, a gracze, którzy zmieniali smartfony na nowsze czuli się oszukani, bo nie mogli swobodnie uruchamiać tytułów zakupionych wcześniej.
Francuski Gameloft dostrzegł na szczęście swój błąd i wszystko wskazuje na to, że licencje DRM przezeń wykorzystywane zostaną zmodyfikowane tak, by pozwalały na rozrywkę na każdym kolejnym posiadanym przez danego użytkownika urządzeniu. Wprawdzie wcześniej istniała też taka możliwość, jednak nie mogła się ona obyć bez kontaktu z biurem obsługi klienta, ściąganiem wszystkich gier na kartę SD i kombinowaniem jak koń pod górę z pustym wozem. Trochę to trwało.
Mała uwaga: jakikolwiek .apk, który został pobrany jako backup przestanie działać.









Rety, cała idea jaka przyświecała świetnej organizacji AppStore i AndrodMarket, aktualizacji, wiecznej własności poszła w kij przez tego typu sklepiki. To mnie bardzo zniechęca do Androida. Sfragmentowany sklep, system, urządzenia. Google zrobiło niezły bajzel. A mieli szansę sprawić, że świat byłby lepszy. :) Na szczęście jest jeszcze świat alternatywny gdzie dzięki faszystowskim rządom silnej ręki Steve J. jest całkiem fajnie i bardzo wygodnie. :)
Comments are closed.