NetQin, twórca programów antywirusowych dla Androida, podał, że najwięcej zawirusowanych telefonów znajduje się w Chinach. Aż 64%, z ogólnej liczby wykrytych szkodliwych aplikacji, przypada na urządzenia znajdujące się w Kraju Środka.
Na kolejnych miejscach znajdują się: Stany zjednoczone (7.6%), Rosja (6.1%), Indie (3.4%), Indonezja (3.2%), Hong Kong (2.7%) i UK (2.1%).
Co ciekawe, największym źródłem wirusów był Android Market (57%), a dopiero potem bezmarkowe telefony (17%), WAP lub strony www (14%), Bluetooth (7%) i karty pamięci (3%).
Czyżby Android Market był aż tak niebezpieczny?
NetQin Mobile Anti-virus v4.8









Jest trochę nieścisłości terminologicznych w tym artykule, które wprowadzają w błąd czytelnika.
Po pierwsze, nie jest tu mowa o wirusach, tylko o trojanach (inna kategoria złośliwego oprogramowania). W Android by zainstalować aplikację w systemie (i ja uruchomić) użytkownik musi się na to zgodzić. To oprogramowanie nie instaluje się samo bez wiedzy użytkownika, wykonuje pewne ukryte funkcje pod przykrywką użytecznej aplikacji. Nie jest to wirus, tylko malware.
Druga rzecz, to nie Android Market jest niebezpieczny, tylko oprogramowanie które jest za jego pośrednictwem dystrybuowane. Jeśli ja pobieram aplikację za pomocą AM i zgadzam się na jej instalację w moim telefonie (potwierdzając listę uprawnień, jakich żąda aplikacja), to jeśli ta aplikacja narobi mi szkód, to nie jest to wina Android Market tylko moja własna. Użytkownik musi być świadomy tego, co instaluje na swoim sprzęcie.
Zrzucanie odpowiedzialności za taki stan rzeczy na Android Market wydaje mi się tutaj niestosowne.
Comments are closed.